Jakoś tak przypadkiem wyszło, że znowu gram w Warhammera. No dobra, nie przypadkiem i nie w Warhammera, ale reszta się zgadza. Kilka miesięcy temu mieliśmy rozegrać kolejne sesje w naszej prawie 30 letniej kampanii w pierdycję, ale z uwagi na nagłą nieobecność Druida musieliśmy odwołać grę. A że każdy miał już zarezerwowany weekend to żeby spotkanie nie przepadło zaproponowałem, że poprowadzę coś na szybko.
Przynoszę Black Hacka, Łajdaka, Cairna, Stay Frosty, ale by popular demand wybór pada na największy z poderków - WFRP, 2ed, pierwsze polskie wydanie, 2005.