Rozpoczęliśmy nową kampanię pt. The Fate of Atlantis (Advanced OSE z mnóstwem houserules). Na dzień publikacji raportu jesteśmy po 2 sesjach. Narracyjnie kontynuujemy Winlandię, drużyna to załoga ostatniego drakkara, który odpłynął w stronę Islandii, ale nigdy tam nie dotarł, zamiast tego rozbijając się na nieznanym wybrzeżu. Drużyna powoli poznaje nowy świat.
Kontynuujemy kampanię W poszukiwaniu Loc Nar (Shadowdark, z houserulami emulującymi doświadczenie WFRP). Zagraliśmy 6 sesji, mamy przerwę ze względu na moje obowiązki w związku z rozpoczęciem remontu w domu. Drużyna opuściła rejon Czarnego Lasu, pokonała demona w starym młynie, a zdobytą tam Bursztynową Czaszkę oddała ostatecznie Wiedźmie Aldonie.
Rozpoczęliśmy coś w rodzaju luźnej kampanii WFRP 1ed prowadzonej stacjonarnie w Gdańsku dla ludzi (jak się okazuje, całkiem licznego grona), którzy nigdy nie grali w pierdycję. Celem jest dobra zabawa i wyciągnięcie jak najwięcej z pierwszoedycyjnej mechaniki. Zagraliśmy jedną sesję, wyszła sowizdrzalska, awanturnicza i bardzo przyziemna, nie było żadnych elementów nadprzyrodzonych. Wkrótce następne.
Grałem również w najstarszej kampanii WFRP 1ed w historii. Zagraliśmy jeden weekend oraz dwukrotnie spotkaliśmy się online. Nasza dzielna drużyna Rycerzy Pantery i Druida (niekiedy udającego sługę-niemowę) przeszła przez Złe Ziemie i dotarła do Karak Azgal.
Miałem być na Zjavie, ale być może pamiętacie jaka była wówczas pogoda. Do tego średni stan zdrowia i odwołanie wizyty gotowe. Następny cel: Bazyliszek w lipcu.
Trwają prace nad dziewiątym numerem Potencjalnego Mimika. Jak zwykle będzie petarda, a nie kapiszon. Przypominam, że starsze numery dostępne są gratis na iczu, czyli tutaj.
Po raz nie pamiętam który (pewnie z dziesiąty) rozpocząłem Might and Magic 6 i po raz chyba trzeci lub czwarty skończyłem tę grę. To był najbardziej optymalny run w mojej historii, drużyna kończyła mając 98 poziom i 1,7m sztuk złota. Okazało się, że optymalizacja postaci pozwala na skrócenie męczących fragmentów (głównie walki z milionami przeciwników na raz) i skupienie na eksploracji. A tej jest w MM6 mnóstwo i jest bardzo oldskulowa w klimacie.
Wydawnictwo Hengal ogłosiło, że wyda po polsku Old School Essentials. To drugie krajowe podejście do tematu, wcześniej wzięło się za to szanowane (NOT) wydawnictwo GRamel, z efektem takim, że k6 osób wie, że coś takiego wyszło. Hengal jest trochę bardziej wiarygodny, ale mam pewne obawy, że podejdą do tego bez rozkminy, że to nie jest kompletna gra i albo trzeba sobie samodzielnie wymyślić setting albo od razu wydać już gotowy w tym samym czasie co podręcznik główny. Niby już mają doświadczenie z podobnym produktem, czyli Warlockiem, ale tam zawsze można było po prostu grać w świecie Warhammera (sam przecież tak zrobiłem). Zobaczymy. Wróżę również z tej okazji wzmożenie w fandomie w tematach oldskula i sandboxa, czyli mielenie tych samych dyskusji co 10 lat temu.
Osoby zainteresowane utrzymywaniem stałego kontaktu niezmiennie zapraszam na Discorda, czyli tutaj. Tam też można zawsze pogadać szerzej o tym, co zajawiłem wyżej.
Obrazek dostarczył Nikołaj Roerich (Zaratustra, 1931).

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz