Strasznie długo to
trwało, przez nieszczęśliwe zbiegi okoliczności zewnętrznych musiałem odwołać dwa
kolejne terminy, ale w końcu się udało: rozegraliśmy drugą sesję drugiego
sezonu Lemurii. Przypominam
- mechanika Conan 2d20.
Po pierwszym spotkaniu
miałem dużo przemyśleń co do zasadności wyboru rdzenia mechanicznego naszej
gry. Po tym spotkaniu jestem bardzo mocno przekonany, że był to dobra decyzja.
Najpierw jedna rzecz,
która jeszcze nie do końca śmiga - w 2d20 gracze muszą ogarniać mechanikę.
Inaczej zdarzają się historie typu zapomniałem
o talencie, czy (to może być szczególnie irytujące z punktu widzenia
gracza) jakbym wiedział, że takie są
konsekwencje, to bym zrobił inaczej, w sytuacji, kiedy konsekwencje
wynikają wprost z mechaniki (np. dobrowolna porażka w teście Discipline kiedy
przeciwnik ma cechę Fear i nagle okazuje się, że wchodzą Traumy, a przecież co
tam Resolve, pilnowanie Vigor ważniejsze). Ja nie jestem w stanie wszystkiego
pilnować i za każdym razem przypominać każdemu mechaniczne skutki ich działań.
To taka lekka uwaga, bo sam nie do końca jeszcze wszystko ogarniam.
Większość przygody
upłynęła na zwyczajnym eksplorowaniu dżungli, ale dzięki mechanice nikt się nie
nudził. Podręcznik nie zawiera żadnych szczegółowych reguł co do sesji
eksploracyjnych, przygotowałem więc prostą mechanikę polegającą na tym, że
przejście określonej jednostki (w moim wypadku - heksa na mapie) oraz spędzenie
nocy w dziczy wymaga testu Survival o trudności zależnej od rodzaju terenu (na
kolejnej sesji dodam do tego jeszcze pogodę, nie chciałem od razu komplikować
za mocno). Test udany oznacza bezproblemowe pokonanie założonego dystansu.
Porażka oznacza, że doszło do spotkania z czymś/kimś nieprzyjemnym. W ten
sposób rozwiązałem kwestię spotkań losowych, nad którą ostatnio się głowiłem.
Mechanika komplikacji
najlepiej jak do tej pory sprawdza się w testach społecznych, kiedy od razu
można wprowadzić istotne dla opowieści zdarzenia, które wzbogacają grę.
Po rozmowach z bardziej doświadczonymi MG i czytaniu ich spostrzeżeń zmodyfikowałem
tabelę przyznawanych PD, żeby rozwój postaci nie był zbyt szybki (przestrzegano
mnie, że szybkie osiągnięcie maksimum możliwości postaci jest plagą tej gry):
Osiągnięcie
|
Ilość PD
|
Wydanie 1 gold w fazie Carousing (nie
licząc Upkeep)
|
5
|
Użycie Trait
|
20
|
Dobrowolna porażka w teście
|
5
|
Pokonanie przeciwnika w randze Toughened
|
10*
|
Pokonanie
przeciwnika w randze Nemesis
|
30*
|
Pokonanie
przeciwnika będącego Horrorem
|
x2
|
* wskazaną ilość PD otrzymuje
każda postać, która brała udział w starciu
Pojawił się też problem,
o którym pisał podlinkowany wyżej Janek: pod koniec sesji miałem 54 punkty Doom
w swojej puli. To jest liczba absurdalna, psująca flow, bo graczom nie robi
różnicy, czy mam 40, 50, czy 100 Doom i robią wszystko, co tylko mogą, dodając
mi do puli, bo wiedzą, że i tak tego nie wydam. W znacznym stopniu był to wynik
dużej ilości komplikacji. Nie jestem bez winy, bo kisiłem te punkty, które
wpadały za komplikację - kombinowałem, że testy Survival ciągle wychodzą, więc
na koniec sesji wrzucę z Dooma jakiegoś Nemezisa, którego dodatkowo będę
pompował w trakcie walki ile wlezie, żeby trochę rozruszać ekipę. Wyszło
inaczej. Jak dokładnie? Przekonajcie się samodzielnie, zaczynamy relację z gry.
Bohaterowie:
Kapłan Izdubar: wymowny i
charyzmatyczny przywódca kultu Abakusa
Łucznik Kamael:
specjalista od samodzielnego przetrwania i zawołany mistrz łuku
Łotrzyk Skaaag:
przemykający w cieniach cwaniaczek
Czarownik Baltazar:
tajemnicza postać wychowana w ruinach Lemurii
Pirat Etbaal: zwinny i
zabójczy rozbójnik
Gra
Po ostatnich wydarzeniach
ekipa postanawia wrócić do miasta i uderzyć wyprzedzająco rozpuszczając plotkę,
że najemnicy Czarnych Szpadli oszaleli i bez powodu atakują podróżnych. To było
poważne wyzwanie, zarządziłem więc test D5 Society. Nic to dla Izdubara, udało
się, plotka się przyjęła. Ale Skaaag dostrzegł, że w jednej z karczm jakiś
tajniak wyszedł zaraz po tym kiedy usłyszał historię (komplikacja z testu).
Niestety, nie udało się go przechwycić (a w teście Observation wypadły 3
komplikacje...). Potem cichaczem wrócili do domu.
Drużyna postanowiła
wyprawić się do dżungli w poszukiwaniu przygody. Zakupili zapasy jedzenia i
uderzyli na wzgórza na południe od miasta. Po drodze polowali, Kamael złowił
małpę, która miała na szyi złotą obręcz (kreatywne wykorzystanie Momentum z
testu Survival) wartą 4 gp (1 CD wartości za każde wydane Momentum).
Eksplorując dżunglę
natrafili na kolejny fort. Użyłem komplikacji i okazało się, że jest również
obsadzony przez Czarne Szpadle, które w dodatku dostrzegły podkradającego sie
Skaaaga (nieudany test Stealth) i rozpoznały, że rozpowszechniał krzywdzące
plotki (komplikacja z testu). Kainita został ostrzelany z murów, ale nie
podjęto za nim pościgu.
Noc spędzono w dżungli.
Kolejnego dnia eksploracja została wznowiona. Tym razem Kamael pechowo
wprowadził ekipę w jakieś błoto, które poważnie ich zmęczyło (test Resistance,
wszyscy poza Etbaalem dostali Fatigue). Podczas polowania Kamael natrafił na
węża, w którego wnętrznościach był klucz (znowu pomysł na Momentum). Ekipa
cofnęła się nieco, żeby odpocząć w przyjaźniejszym terenie. Noc minęła
spokojnie.
Rano podjęli dalszą
wędrówkę, trafili na podmokły teren, ale Kamael bezpiecznie przeprowadził ich
przez bagna. W nocy ponownie nic się nie stało.
Najbardziej na wschodzie - miejsce starcia. |
Kolejnego dnia mieli
mniej szczęścia - z drzew zaatakowały ich wielkie małpy (3*Bull Ape, 3*6 Ape).
Sam widok mocno straumatyzował ekipę (Izdubar postanowił celowo oblać test
Discipline, ale nie przewidział, że wpadną mu dwie Traumy...), ale postanowili
stanąć twardo. Sytuację znacząco poprawił Baltazar strasząc wielkie małpiszony
czarem Enslave. Izdubar zastosował Stalowe Spojrzenie na jednej z małp, a
Kamael zaczął ostrzał drugiej (obaj ostatecznie je wyłączyli z akcji po dwóch
rundach). Miniony rzuciły się na Etbaala (dwie grupy) i Baltazara (jedna
grupa), Skaaag z ukrycia żgał sztyletem. Etbaal nieźle sobie radził i kładł
trupem kolejne małpiszony, oswobodził się też z pochwycenia, którego doznał,
Baltazarowi szło gorzej, został poważnie poturbowany i zmagał się z żelaznym
uściskiem stworów, pomógł mu Skaaag. Ostatecznie, wyglądało na to, że sytuacja
powoli zmierza do opanowania (połowa Minionów leżała, jedna Bulll Ape uciekła,
jedna została zabita), ale krzyk spadającej z drzewa małpy obudził Coś. Z bagna
powoli podniosły się cztery ogromne małpy o gorejących oczach, otaczając
ekipę...
Pojawienie się nowych
przeciwników to oczywiście próba przemielenia choć części Dooma, którego miałem
od metra - każdy ze stworów to Unearthly Hulking Brute z Book of Skelos, każdy
w randze Nemezis.
Co działo się dalej -
dowiemy się za 3 tygodnie.
"pod koniec sesji miałem 54 punkty Doom w swojej puli. To jest liczba absurdalna, psująca flow, bo graczom nie robi różnicy, czy mam 40, 50, czy 100 Doom i robią wszystko, co tylko mogą, dodając mi do puli, bo wiedzą, że i tak tego nie wydam."
OdpowiedzUsuńGrałem w Conana tylko jedną sesję, ale miałem takie samo spostrzeżenie. Szybko rosnąca sterta znaczników u MG nie wywoływała żadnych emocji, tylko zagracała stół. Pewnie da się nauczyć jakoś tym grać (może intensywnie korzystając z punktów od samego początku sesji), ale mnie to rozwiązanie na starcie mocno rozczarowało. Zamiast Puli Zagłady widzę tu jak na razie Pulę Drobnych Złośliwości Mistrza Gry.
Doom wywołuje emocje, ale do pewnego momentu, po przekroczeniu masy krytycznej nie ma już dodatkowego zagrożenia, bo do wgniecenia ekipy w błoto wystarczy z 30 punktów. Ale jak będę wydawał na bieżąco, to faktycznie - starczy co najwyżej na drobne utrudnienia.
UsuńSrogi bełkot :D już to chyba pisałem pod poprzednim raportem - nie ma szans, żebym sięgnął po tę mechanikę. Przerzucanie się jakimiś żetonami (o to chyba chodzi?), pamiętanie o setce przepisów, umiejętności i talentów - już widzę, jak moi gracze by to ogarnęli... chciałbym jeszcze kiedyś wrócić do Hyborii, ale tym razem użyłbym pewnie OpenQuest, Dragon Warrios itp.
OdpowiedzUsuńOczywiście z zapałem będę śledził dalsze losy Izdubara :)
O setce przepisów i talentów nie trzeba pamiętać. To jest gra, w którą grasz mając w ręku podręcznik i wertując go co chwila. Potrzeba trochę czasu, żeby się wdrożyć, ale jak już się uda to, o dziwo, działa to naprawdę dobrze i pozwala na wspólne tworzenie opowieści.
UsuńTo była dobra sesja. Większość niej minęła na wesołej eksploracji dziczy, w trakcie której w sumie niewiele się działo (jedyny przeciwnik pojawił się na końcu sesji). A jednak nie nudziło nam się ani przez chwilę i bawiliśmy się przednio.
OdpowiedzUsuńDooma mogłeś wydać arbitralnie, gdy uzbierałeś pierwszy raz solidną pulę, a nie dopiero gdy na kościach nam nie poszło. No i tak jak rozmawialiśmy - można komplikacje wykorzystywać na komplikacje właśnie, a nie dooma. Kwestia wprawy.
System jest oczywiście bardziej skomplikowany niż stare czy staromodne tytuły, ale daje też dużo frajdy nam - graczom. Na razie wszyscy uczymy się zasad, ale wygląda na to, że chcemy się ich uczyć i wykorzystywać różne aspekty mechaniki. Ja się cieszę z wyboru Conana 2d20 do kontynuacji Upadku Lemurii.